Jak nigdy nie złapać żadnej infekcji wenerycznej?
Infekcji wenerycznych, które możemy złapać w Polsce jest przynajmniej 20 i opisałem je wszystkie już w poprzednim materiale. Polecam go sprawdzić, żeby mieć pełną wiedzę w tym temacie. Ale to dzisiejszy materiał uważam za szczególnie istotny, bo dzisiaj będę opisywał, co należy robić, żeby nigdy nie złapać żadnej z tych infekcji.
Ten artykuł możesz też wysłuchać w formie filmu na YouTube lub słuchowiska na Spotify.
Intymność to ważna część naszego życia i niezależnie od tego, czy mamy stałego partnera, czy może zdarzają nam się przygodne kontakty, zdecydowanie warto wiedzieć, jak robić to odpowiedzialnie. Dlatego dzisiaj, przy merytorycznym wsparciu portalu dla lekarzy i pacjentów ChorobyZakaźne.pl zaprezentuję wam osiem zasad bezpiecznego seksu. Im więcej z nich wprowadzicie do swojego życia, tym oczywiście lepiej. Ale najpierw zaczniemy od swego rodzaju wstępu, czyli:
Zasada 0: Ograniczaj ilość partnerów łóżkowych.
Sprawa tutaj jest, myślę, oczywista: im mniej mamy partnerów seksualnych, tym mniejsza szansa na to, że któryś przekaże nam infekcję. Chcę jednak tutaj wyraźnie zaznaczyć, że nawet osoba zupełnie przed inicjacją wciąż nie daje nam stuprocentowej pewności, co do stanu jej zdrowia. Wiele infekcji może trafić do naszego organizmu na inne sposoby niż przez łóżko. Wstrzykiwanie narkotyków, niepoprawne tatuowanie, używanie wspólnych maszynek do golenia albo po prostu różne przypadkowe sytuacje mogą sprawić, że chorobą weneryczną zarazi się ktoś jeszcze przed inicjacją. Niestety nadal zdarzającą się sytuacją są również zakażenia podczas porodu, kiedy to matka przekazuje coś dziecku, a wtedy już od narodzin można stać się nosicielem. Z tego powodu ginekolog prowadzący ciąże powinien zalecić kobiecie wykonanie odpowiednich testów przeciw infekcjom wenerycznym. Ale pomijając takie wyjątkowe sytuacje, ogólna zasada oczywiście brzmi: mniej partnerów seksualnych to mniejsze ryzyko infekcji wenerycznej. Skoro już to wprowadzenie mamy za sobą, to przejdźmy do faktycznego poradnika co należy robić, żeby nigdy nie złapać żadnej infekcji wenerycznej.
Zasada 1: Zaszczep się na co tylko możesz.
Trzy infekcje weneryczne: HAV, HBV oraz HPV mają już swoje szczepionki, zresztą bardzo dobrze przebadane, bezpieczne i dające wieloletnią ochronę, prawdopodobnie nawet na całe życie. Warto się nimi zainteresować, żeby mieć już z głowy na zawsze przynajmniej te 3 infekcje.
Osoby urodzone w Polsce po 1996 roku włącznie zostały już zaszczepione na HBV, bo szczepionka znajduje się w kalendarzu szczepień obowiązkowych i w związku z tym te osoby mają już pełną ochronę przed HBV do końca życia. Jeśli jednak chcemy odnowić swoją odporność dla pewności albo nie załapaliśmy się na te obowiązkowe szczepienia, to w każdej chwili możemy doszczepić się za około 70 zł razy 3 dawki. A warto to zrobić, bo dzięki temu chronimy się przed nieuleczalną i potencjalnie śmiertelną chorobą. Osoby chore na HBV nie mogą jeść tłustego mięsa ani pić alkoholu, więc jeśli dla kogoś to stanowi motywację, no to tym bardziej warto się zaszczepić.
Z kolei szczepionka HAV kosztuje więcej, bo około 200 złotych, ale na szczęście potrzebne są tylko dwie dawki. Choroba przenosi się, kiedy bakterie z odbytu trafią do ust osoby zdrowej, dlatego szczególnie zaleca się ją tym, którzy lubią zabawy analne.
Trzecia szczepionka z kolei nazywana jest szczepionką na raka, bo wirus HPV bardzo często wywołuje nowotwory, szczególnie u kobiet. Z tego powodu zdecydowanie warto się przed nim zabezpieczyć, tym bardziej, że wirus występuje powszechnie w społeczeństwie i prawie na pewno na jakimś etapie życia go złapiecie. Prezerwatywa też nie chroni za dobrze przeciwko HPV, dlatego szczepienie to jedyna pewna forma ochrony. W moim rankingu w poprzednim materiale ustawiłem HPV na pierwszym miejscu jako najbardziej niebezpieczną infekcję weneryczną. W związku z tym tym bardziej zachęcam do zainteresowania się szczepionką, bo dzięki temu będziemy mieli z głowy tę przynajmniej jedną, najbardziej niebezpieczną infekcję.
Do wyboru mamy trzy specyfiki najtańszy Cervarix, nieco lepszy Gardasil 4 i najlepszy Gardasil 9. Różnią się ceną, ale też ilością typów HPV, przed którymi chronią. Oczywiście im więcej ochrony, tym lepiej. Szczepionka jednak ochroni nas wyłącznie przed typami HPV, których nasz organizm jeszcze nie zna. To oznacza, że jeśli mieliśmy już swoją inicjację i złapaliśmy, powiedzmy typ 16 wirusa, no to pozostaje nam trzymać kciuki, że nasz organizm sam sobie z nim poradzi bez konsekwencji nowotworowych. W takiej sytuacji na tych 16 już nic nie poradzimy, ale wciąż możemy się zaszczepić, bo szczepionka da nam odporność na typ 18 i pozostałe. Z tego powodu - żeby szczepionka zawsze dawała jak najwięcej korzyści - zaleca się ją przyjmować jeszcze przed inicjacją. Optymalny wiek to 12-13 lat, ale można ją podawać już od 9. roku życia. Dla dzieci ten najtańszy Cervarix jest darmowy na NFZ, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by rodzice zadbali w ten sposób o swoje pociechy.
Generalnie szczepionka na HPV powinniśmy przyjąć w trzech dawkach, ale po cichu powiem wam, że już pierwsza dawka daje całkiem przyzwoitą ochronę na wiele lat. Jeśli więc mamy wybór, czy nie przyjmować szczepionki w ogóle, albo przyjąć ją, ale tylko jeden raz, to zdecydowanie warto wziąć przynajmniej tę jedną dawkę.
Szczepienia zarówno na HAV, HBV jak i HPV to najlepsza możliwa ochrona przed tymi niebezpiecznymi infekcjami wenerycznymi. Zdecydowanie warto się nimi zainteresować.
Zasada 2: Oczywiście prezerwatywa.
Prezerwatywa musiała pojawić się w tym materiale. Kiedy mamy fizyczną barierę pomiędzy nami a partnerem, no to bakterie zwyczajnie nie mają jak się przedostać. Na grafice prezentuję wam efektywność prezerwatyw przeciwko wszystkim infekcjom występującym w Polsce.
Słabsza skuteczność w niektórych przypadkach wynika z tego, że patogeny mogą znajdować się poza obszarem zakrytym przez lateks. W ogólnym rozrachunku jednak prezerwatywy to świetne zabezpieczenie przed większością infekcji i znacznie ograniczają ryzyko zakażenia. Pamiętajcie tylko, by stosować się do zasad na kolejnej grafice, żeby ich skuteczność pozostała jak największa.
Niestety niektóre infekcje dostają się do naszego organizmu również przez odbyt lub gardło, dlatego - chcąc nie chcąc - należy zakładać prezerwatywę również do stosunku oralnego i analnego. A co zrobić w przypadku stosunku oralnego na kobiecie? Wtedy wystarczy zastosować tak zwaną maseczkę oralną, a jeśli nie mamy takiej przy sobie, to wystarczy przeciąć prezerwatywę wzdłuż. Po rozłożeniu stanie się ona maseczką oralną gotową do użycia. Natomiast przy zabawie rękami zaleca się założyć jednorazową rękawiczkę i po wszystkim od razu ją wyrzucić. No dobra… ja zdaję sobie sprawę, że większość osób nie założy rękawiczek do zabawy, tym bardziej jeśli powiem, że stosunek rękami niesie za sobą bardzo niskie ryzyko… Ja jednak wspominam o wszystkich możliwych zaleceniach, a które zdecydujecie się faktycznie zastosować, to już Wasza decyzja. Oczywiście im bardziej zdecydujecie się zabezpieczyć, tym lepiej.
Zasada 3: Skorzystaj z PrEPu
Na wirusa HIV nie mamy szczepionki, ale mamy coś podobnego. PrEP, czyli przedekspozycyjna profilaktyka to takie tabletki, których przyjmowanie daje nam odporność na wirusa HIV ze skutecznością taką jak prezerwatywa, czyli 90-95%. Efekty uboczne są rzadkie. Czasem zdarzą się nudności czy bóle głowy, ale powinny same przejść. Jeśli więc często podejmujecie zachowania ryzykowne, warto zainteresować się tą formą ochrony, by nie przejmować się już zakażeniem. Pamiętajcie jednak, że PrEP chroni wyłącznie przed wirusem HIV i inne infekcje wciąż są dla nas groźne, a więc musicie się przed nimi zabezpieczyć innymi metodami, np. prezerwatywą.
Istnieje też coś takiego jak PEP, czyli poekspozycyjna profilaktyka. Jeśli stało się coś, co naraziło Was na zakażenie i jak najszybciej - w ciągu maksymalnie 72 godzin - weźmiecie PEP, to wirus powinien zostać usunięty z organizmu całkowicie. Traktujcie to jednak tylko jako taką ostatnią deskę ratunku, kiedy np. pękła wam prezerwatywa i mogło dojść do zakażenia.
Niestety PrEP i PEP są wydawane jedynie na receptę, więc musimy porozmawiać o tym dla wielu wstydliwym temacie z naszym lekarzem. Żeby oszczędzić sobie tego dyskomfortu, być może lepszym pomysłem byłoby po prostu poprosić naszego przyszłego partnera o testy.
Zasada 4: Poproś przyszłego partnera łóżkowego o testy.
Testy to świetna metoda, by czuć się bezpiecznie w trakcie zabawy. Skoro sprawdziliście, że partner nie jest na nic chory, no to też niczym Was nie zarazi i bez stresu możecie spędzać razem czas. Jeśli więc Wasza przygoda nie jest nagła i spontaniczna i możecie o tym porozmawiać, poproście Waszego przyszłego partnera o testy - nie wstydźcie się tego. W zamian możecie zaoferować to samo, a przecież bezpieczeństwo to najlepszy afrodyzjak.
Każdego nowego partnera warto przebadać przynajmniej na HIV, kiłę, HCV, a jeśli nie mamy szczepionki, to również HBV. Możemy to zrobić na trzy sposoby, w zależności od naszych potrzeb. Pierwszą opcją jest wizyta w prywatnym laboratorium, które często oferuje szeroki wybór badań oraz metod testowania. Niestety trzeba będzie za nie zapłacić. Drugim rozwiązaniem są testy domowe dostępne w aptekach, jednak eksperci uznają za wiarygodne jedynie te na HIV i HCV i to też pod warunkiem, że posiadają certyfikat europejski. W przypadku pozostałych testów domowych, skuteczność to mała niewiadoma. Ale na szczęście istnieje jeszcze trzecia, skuteczna i do tego w pełni darmowa alternatywa!
Otóż w każdym większym mieście w Polsce funkcjonują Punkty Konsultacyjno-Diagnostyczne. Możemy do takiego miejsca przyjść bez żadnej wcześniejszej zapowiedzi. Nie musimy brać ze sobą nawet pieniędzy czy dokumentów. Po prostu wchodzimy i mówimy, że chcielibyśmy się przetestować. Miły konsultant wtedy porozmawia z nami i udzieli przydatnych wskazówek dotyczących zdrowia, a potem wykona wam darmowy i w pełni anonimowy test na HIV, kiłę HCV. Wynik otrzymujecie w ciągu parunastu minut lub maksymalnie następnego dnia i jesteście wolni. Nawet jeśli wynik wyjdzie pozytywny, to wy decydujecie, co z nim dalej robić. Nie zostanie on nigdzie zgłoszony. Listę wszystkich Punktów Konsultacyjno-Diagnostycznych razem z adresami i godzinami pracy sprawdzicie na tej stronie. Pamiętajcie tylko, że wszystkie testy mają swoje okienko, w którym są w stanie wykryć zakażenie. Na przykład te 15 minutowe szybkie testy mają okno serologiczne wynoszące 3 miesiące, a więc wykryją zakażenie tylko jeśli miało ono miejsce wcześniej niż 3 miesiące temu. Niektóre testy są bardziej skuteczne i mają krótsze okno serologiczne, ale na pewno nie możecie przyjść zaraz następnego dnia po zakażeniu i próbować sprawdzić, czy zaraziliście się wirusem HIV. Weźcie to pod uwagę, kiedy będziecie szli na test.
Także podsumowując warto testować siebie i swojego partnera, a jeśli ktoś obrazi się o taką propozycję, to świadczyć będzie to tylko o jego niedojrzałości.
Zasada 5: Uważaj na wszystkie objawy chorób wenerycznych.
Chcę zaznaczyć jasno i wyraźnie wszystkie infekcje weneryczne mogą nie dawać absolutnie żadnych objawów. W związku z tym, jeżeli nasz partner jeszcze wygląda zdrowo, to nie oznacza, że wszystko jest w porządku. Zdrowo wyglądający partner nie daje nam żadnej gwarancji, że niczym nas nie zarazi. Ale jeśli już zauważymy u niego coś niepokojącego, to być może warto byłoby wstrzymać się z zabawami.
Wrzody na ustach lub genitaliach mogą świadczyć o aktywnym epizodzie opryszczki, niedawnym zakażeniu kiłą albo wrzodem miękkim. Zrezygnujcie wtedy z zabawy, przynajmniej do czasu diagnozy. Innym objawem kiły jest tez też wysypka, szczególnie na dłoniach i stopach, więc jeśli ją zauważycie, poproście partnera o test. Inne niepokojące objawy to brodawki świadczące o zakażeniu HPV, małe białawe kulki na włosach łonowych, świadczące o obecności wiesz, żółtawe lub zielonkawe wydzieliny sugerujące którąś z zakażeń bakteryjnych, a także swędzenie, ból czy dyskomfort, szczególnie w trakcie oddawania moczu lub stosunku. Jeśli zauważycie któreś z tych objawów u partnera, zastanówcie się, z czego może pochodzić. Niektóre takie znaki mogą stanowić tylko fałszywy alarm i być wynikiem złych kosmetyków albo bielizny, ale tylko testy mogą dać wam stuprocentową pewność. Oczywiście, jak zobaczycie otwarte rany u partnera, to również należy na to uważać. Kontakt z krwią - w tym krwią menstruacyjną - niesie za sobą dodatkowe ryzyko.
Zasada 6: Wybierajcie bezpieczne zabawy.
Niektóre aktywności mają większą, a inne mniejszą szansę na przekazanie patogenów i wiele zależy od konkretnej sytuacji. Jeśli spotkasz się z kimś na randce, zaczniecie rozmawiać, przytulać się czy trzymać za ręce, to absolutnie nic wam nie grozi. Jeśli pójdziecie o krok dalej i pocałujcie się, też raczej powinniście być bezpieczni. Ryzyko złapania czegoś podczas pocałunku istnieje, ale jest bardzo niskie, o czym mówiłem już więcej w jednym z poprzednich materiałów.
No ale randka poszła dobrze, więc po pewnym czasie idziecie z tą drugą osobą do pokoju i zaczyna robić się pikantnie. Zaczynacie się o siebie pocierać. Tak długo jak jesteście w ubraniach, to wszystko powinno być w porządku, ale im więcej ciuchów zdejmiecie z siebie, tym większa szansa na kontakt z wydzielinami drugiej osoby. Sama bielizna to też jest jakaś ochrona, ale na niewiele się zda, jeśli będzie już cała przemoczona.
W końcu jedno z was zdecyduje się wykonać kolejny krok i sięgnąć ręką do majtek drugiej osoby. Zabawy ręką niosą za sobą raczej niskie ryzyko, pod warunkiem, że nie macie żadnych ran na dłoniach, ale po dotknięciu partnera tą samą ręką nie dotykajcie już siebie, bo możecie na dłoniach przenosić patogeny. Jedna ręka do jednego partnera, a najlepiej w ogóle umyć ręce przed i po zabawie. Zbyt długie paznokcie to również czynnik ryzyka, bo mogą powodować zadrapania, a tym samym niebezpieczny kontakt z krwią. Przytnijmy je odpowiednio wcześniej. Unikajmy też używania śliny jako lubrykantu, bo czasem może przenosić chociażby opryszczkę.
Kiedy sytuacja robi się wyjątkowo gorąca, jedno z was zdecyduje się dołączyć usta do zabawy i nie planujecie używać prezerwatywy ani maseczki oralnej. Niestety stosunek oralny również zaraża i to w obie strony. Trochę większe ryzyko występuje dla osoby dającej przyjemność oralną, szczególnie jeśli daje tę przyjemność mężczyźnie. W takiej konfiguracji genitalia znajdują się blisko błony śluzowej gardła i w ten sposób łatwo się czymś zarazić. Czynnikiem dodatkowego ryzyka są wszelkiego rodzaju wrzody i rany w jamie ustnej. Jeśli więc byliście dziś u dentysty, to może lepiej dać się dziąsłom spokojnie zagoić. Pamiętajmy też, że ejakulacja w ustach albo na twarz, a konkretnie oczy, również zwiększa szansę na zakażenie, bo ejakulat często zawiera w sobie patogeny.
Jeszcze bardziej niebezpieczna od stosunku oralnego jest penetracja waginalna, a największym ryzykiem ze względu na zwiększone tarcie cechuje się penetracja analna. To dlatego tak ważne jest, żeby nie zapominać o odpowiedniej lubrykacji i prezerwatywach.
A jeśli planujecie używać jakichś zabawek erotycznych, to postarajcie się, by każdy miał swoją. Nie współdzielimy ze sobą zabawek ani nie oblizujemy, szczególnie jeśli mają one kontakt z genitaliami albo mogą przerwać ciągłość skóry. Jeśli jednak koniecznie chcecie się wymieniać zabawkami, to zawsze można nałożyć na nie prezerwatywę - nową dla każdej nowej osoby. Pamiętajmy też, by myć i dezynfekować zabawki przed i po każdym użyciu, niezależnie od tego, czy zmieniamy partnera, czy nie. To po prostu dobra praktyka higieniczna. Musicie jednak wiedzieć, że zabawki często są wykonane z tworzyw porowatych, co oznacza, że w ich zakamarkach, nawet po dokładnym umyciu i wyparzaniu mogą gnieździć się bakterie. Zwracajcie uwagę, z czego wykonana jest zabawka i jeśli faktycznie jest to tworzywo porowate, to na pewno nie zmieniajcie osób, które z niej korzystają.
No i chyba nie muszę mówić, że wszelkiego rodzaju drapanie, gryzienie czy bicie się podczas stosunku - w końcu każdy lubi coś innego - zwiększy ryzyko uszkodzenia skóry, a zatem też ryzyko kontaktu z krwią. Tak zwane malinki powinny być raczej bezpieczne, ale też zachowajmy umiar, by nie doprowadzić do przerwania ciągłości skóry.
Zasada 7: Stosuj używki odpowiedzialnie.
Używanie alkoholu czy wszelkiego rodzaju używek upośledza myślenie i powoduje, że częściej podejmujemy ryzykowne zachowania. Po alkoholu chętniej wchodzimy do łóżka z przygodnymi partnerami, chętniej bawimy się w sposób ryzykowny i rzadziej używamy prezerwatyw. Przez to zabawa po alkoholu częściej kończy się infekcją intymną lub niechcianą ciążą. Tak więc, jeśli nie czujecie się na siłach, by powiedzieć Gibraltar, to może lepiej jednak odpuścić sobie tej nocy zabawę?
Oprócz tego palenie papierosów zostało uznane za niezależny czynnik ryzyka infekcji wenerycznych. Jeśli palicie papierosy, to wasz układ odpornościowy słabnie, przez co macie większą szansę na złapanie choroby wenerycznej. Także nie palcie papierosów i zadbajcie o swoją odporność. A pozostałe używki - jeśli już bardzo wam zależy - to pamiętajcie, by korzystać z nich z głową.
Zasada 8: Zadbaj o higienę.
Wiele osób tej porady w ogóle nie potrzebuje, bo naturalnie dbają o swoją higienę i bardzo dobrze. Pomijając już to, że zabawa z czystym partnerem jest po prostu przyjemniejsza, to przy okazji zapobiegamy na przykład zapaleniom cewki moczowej od brudnych rąk. Okazuje się jednak, że higiena wpływa również na infekcje weneryczne, bo osoby dbające o czystość łapią je nawet trzykrotnie rzadziej. Wymiana bielizny, używania indywidualnych ręczników, czyszczenie paznokci czy mycie się daje mniej okazji do namnażania drobnoustrojów i dzięki temu jest mniejsza szansa na zakażenie. Z tego powodu na pewno nie zaszkodzi poprosić naszego partnera o prysznic, a przynajmniej umycie rąk przed i po stosunku. Jednocześnie nie zaleca się, żeby kobiety płukały sobie pochwę po zabawie. Nie jest to dobry sposób, bo może nawet wypłuczecie sobie część patogenów chorobotwórczych, ale jednocześnie zniszczycie sobie naturalną florę bakteryjną, co wręcz zwiększy szansę na zakażenie. Jeśli już, to po prostu oddajcie mocz po stosunku i to nie zaszkodzi też mężczyznom. Oczywiście nie ochroni was ten sposób zupełnie, ale przynajmniej część bakterii i brudów zostanie w ten sposób wypłukana.
A jeśli chodzi o depilację miejsc intymnych, to oczywiście brak włosów łonowych wyklucza zakażenie wszami łonowymi, ale nie mamy pewności co do wpływu włosów na pozostałe infekcje. Niektóre badania sugerują, że brak włosów zwiększa szansę na zakażenie, bo pozbywamy się naturalnej bariery ochronnej, ale wciąż potrzebne jest na to więcej danych. Tak czy inaczej, jeśli planujecie się golić, to lepiej skorzystać z innych metod niż ostra maszynka, by nie uszkadzać sobie skóry. Warto też zrobić to odpowiednio wcześniej, przed stosunkiem, żeby wszystkie ranki zdążyły się zagoić. Ciekawostką jest fakt, że minimalnie mniejsze ryzyko złapania infekcji wenerycznej mają mężczyźni obrzezani. Bo zarazki nie kumulują im się pod napletkiem. Oczywiście nie oznacza to, że teraz koniecznie musicie się obrzezać, bo różnica jest naprawdę minimalna, a jeśli mężczyzna dba o swoją higienę, to już w ogóle staje się niezauważalna, ale wspominam o tym w ramach ciekawostki.
prof. Miłosz Parczewski:
Chciałbym podkreślić, jak ważna jest świadomość zdrowia seksualnego. Bo my tak naprawdę dzisiaj rozmawiamy o inwestycji w przyszłość, o inwestycji w intymność i o inwestycji w bezpieczeństwo zdrowotne bardzo ważnej strefy życia, czyli strefy intymnej. Natomiast jeżeli jesteśmy świadomi swojego życia, swoich preferencji, tego, co robimy, to mamy bardzo dużo możliwości, żeby się zabezpieczyć zarówno poprzez testowanie, odpowiednie szczepienie, profilaktykę przedekspozycyjną i testowanie osób objawowych siebie i swoich partnerów.
Podsumowując, chorób wenerycznych jest przynajmniej 20. Niektóre z nich możemy łatwo przebadać u naszego partnera. Na inne możemy się zaszczepić, a większość zatrzyma prezerwatywa. Postarajcie się wdrożyć do swoich zachowań jak najwięcej z dzisiejszych zasad, aby minimalizować swoje ryzyko. A jeśli już się zdarzyło, że złapaliście jakąś infekcję weneryczną, to skontaktujcie się ze swoimi poprzednimi partnerami, żeby oni też mogli się przetestować. Zachęcam też, żeby co jakiś czas wracać do tego materiału i przypominać sobie zawartą w nim wiedzę, by wszystkie te dobre praktyki zostały nam w głowach. Wyślijcie go też swoim przyjaciołom, dzieciom czy innym osobom, które mogą go potrzebować. Być może w ten sposób uratujecie im zdrowie, a nawet życie. Jeśli macie dodatkowe pytania, chętnie odpowiem na nie w komentarzach. Bardzo dziękuję portalowi. ChorobyZakaźne.pl za wkład merytoryczny, a tymczasem z mojej strony to wszystko. Do zobaczenia wkrótce. Cześć!
